Forum wymiany walut w kantorach internetowych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kantor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kantor. Pokaż wszystkie posty

2.18.2013

Najstarszy kantor wymiany walut

Legenda głosi, że pierwszy kantor w Polsce został otwarty przy przejściu granicznym w Świecku, 16 marca 1989 r. o godzinie 0.01. Był własnością Aleksandra Gawronika, który z pomocą odpowiednich organów państwowych najszybciej spełnił wszystkie formalne wymagania niezbędne do uzyskania odpowiedniego zezwolenia.
Dzisiaj, przeszukując internet, natknąłem się na ciekawy materiał opublikowany w Dzienniku Telewizyjnym 17.02.1989 roku. Jest tam informacja o gdańskim punkcie obrotu bonami dolarowymi. Prezenter określa tą firmę jako pierwszą spółkę w obozie państw socjalistycznych zajmującą się tego typu działalnością. Wiadomo, że bony to nie to samo co waluta, ale Kantor Max istnieje w Gdańsku do dzisiaj i na swojej stronie internetowej szyci się datą założenia: 02.02.1989.
Warto też zwrócić uwagę na kursy: skup 3250plz - sprzedaż 3350plz. Początek wiadomości od 2:00min.




5.16.2012

Jak działa kantor internetowy

W ostatnim czasie, dużą popularnością cieszą się serwisy internetowe oferujące zdalną wymianę walut. Obecnie można znaleźć w sieci kilkanaście tego typu portali, ale ich liczba wzrasta wprost proporcjonalnie do zainteresowania oferowanymi przez nie usługami. Ich nieoficjalna nazwa to kantory internetowe. Czym zajmują się i jak działają kantory internetowe
Kantor online to miejsce w internecie w którym można zlecić wymianę waluty. Przepływ środków następuje pomiędzy kontami bankowymi. Żeby transakcja mogła mieć miejsce potrzebne są dwa rachunki: złotówkowy i walutowy. Klient kantoru wchodzi na stronę internetową i rejestruje swój profil zamieszczając dane personalne oraz numery kont bankowych. Kolejnym krokiem jest zlecenie transakcji. Polega to na zarezerwowaniu ceny i przesłaniu waluty/złotówek na konto kantoru. Kiedy ten warunek jest już spełniony, pozostaje oczekiwanie na fundusze, które wpłyną na przeciwne konto.  
Oferta kantorów jest dość szeroka i nie zawsze wymaga od klientów posiadania dwóch różnych kont. Za pośrednictwem tego typu serwisów można także przesłać fundusze na rachunek innych osób lub instytucji. Można w ten sposób zlecić spłatę kredytu w walucie obcej, bądź zapłacić za produkt kupiony w zagranicznym sklepie. 
Przed zawarciem transakcji zawsze należy sprawdzić opinie na temat wybranego kantoru. Można skorzystać w tym celu z forum o kantorach internetowych.

1.13.2012

Klienci Walutomatu wymienili już ponad miliard

Przez ponad dwa lata funkcjonowania platformy wymiany walut Walutomat.pl, użytkownicy dokonali już wymian o wartości ponad miliarda złotych! Łącznie przez system Walutomatu przetransferowano więc waluty o wartości dwóch miliardów złotych (miliard po każdej ze stron biorących udział w wymianie). W tym czasie liczba użytkowników serwisu wzrosła do 33 tysięcy. Na ogólną liczbę klientów składa się 2 tysiące firm i 30 tysięcy osób prywatnych. Walutomat.pl działa od listopada 2009 r. i jest pierwszą w Polsce społecznościową platformą wymiany walut. Od rozpoczęcia działalności serwis dynamicznie się rozwijał. Po roku funkcjonowania jego obroty sięgnęły ponad 200 mln zł, a po dwóch już ponad 900 mln zł.

5.18.2011

Legendy kantorowego biznesu.

    Już od dwudziestu dwóch lat w Polsce można legalnie wymieniąć waluty w instytucjach innych niż bank. W tym czasie biznes w branży kantorowej obrósł legendą "złota dla zuchwałych". Według powszechnej opinii, właściciele kantorów to ludzie nie do końca uczciwi, ale za to sprytni, potrafiący wykorzystywać okazje do zarobienia pieniędzy. Śledząc historie największych sław tej branży, nie mozna się dziwić, że taki stereotyp zapisał się w głowach Polaków. W ostatnim dwudziestoleciu, kilku właścicieli kantorów zagościło nawet na liście najbogatszych polaków tygodnika Wprost i to właśnie ich sylwetki chciałbym przybliżyć w poniższym tekście.

3.29.2011

Promocja w Walutomacie.

    Dla tych wszystkich którzy korzystają z wymiany walut online oraz tych którzy jeszcze nie zdążyli tego zrobić, mamy ciekawą informację. W dniach 29 i 30 marca, e-kantor Walutomat.pl bedzie obsługiwał wszystkich swoich klientów na preferencyjnych zasadach. Każdy, kto podczas trwania promocji wymieni walutę na tym portalu, nie zostanie obciążony kosztami prowizji związanej z przeprowadzoną transakcją.
Jest to napewno doskonała okazja do zapoznania się z alternatywną metodą wymiany walut. Jeżeli do tej pory jeszcze nie odwiedzaliście tej strony to warto to zrobić : Walutomat.pl - wymiana walut w Internecie

3.25.2011

Krótka historia kilku napadów.

    Pieniądz od samego początku swojego istnienia stał się obiektem pożądania przestępców na całym Świecie. Napady rabunkowe organizowane dla zdobycia fortuny to obraz znany nie tylko z westernów czy też Chicago lat dwudziestych. Także w dzisiejszych czasach nierzadko docierają do nas informacje o obrabowanym banku czy kantorze. Kantory, jako instytucje posługujące się w swojej działalności głównie „żywym” pieniądzem, dość mocno zwracają na siebie uwage amatorów cudzej własności. Dodatkowo, słabe systemy zabezpieczeń, brak ochrony a często i lekkomyślność samych właścicieli, dodają animuszu przestępcom. Niniejszy blog poświęcony jest właśnie informacjom o kantorach, więc krótki cykl artykułów zamierzam poświęcić historii napadów na te instytucje. Trzy teksty poświęcone odpowiednio: największym skradzionym sumom, najbardziej brutalnym wyczynom przestępców oraz „akcjom” oryginalnym pod różnymi względami, ukażą się na łamach bloga w ciągu następnych kilku tygodni.
    Kiedy mówimy o sławnych napadach rabunkowych, jedną z najbardziej interesujących informacji jest zwykle wartość skradzionych przedmiotów bądź pieniędzy. Olbrzymie sumy zrabowane przez przestępców od zawsze rozbudzały ludzką wyobraźnie. 

2.18.2011

Na czym zarabiają kantory?

     W internecie często pojawia się pytanie: od czego tak naprawdę zależą zarobki właścicieli kantorów wymiany walut. Odpowiedzi przeczytałem wiele, ale nie trafiłem na żadną, która zaspokoiła ciekawość czytelników. W poniższym artykule postaram się objaśnić podstawowe zasady związane z obrotem walutami.

12.21.2010

Kiedy dolar był bogiem,,,

Fragment ciekawego artykułu znalezionego w "Głosie Szczecińskim"

"Dziś ma 65 lat. Jest zamożnym człowiekiem. Dom na obrzeżach miasta. Sześć pokoi, dwa garaże. W środku drogie meble, choć niezbyt gustowne. Apartament nad morzem. Długo namawiałem go na rozmowę. Twierdził, że cinkciarze z zasady nie rozmawiają z mediami. Gdy wreszcie się zgodził, postawił kilka warunków. Spotkamy się u niego w domu. Nie będę nagrywał, ani robił notatek. Na czas rozmowy musiałem wyłączyć telefon komórkowy ("po co nam świadkowie” - rzucił). Kazał mówić do siebie panie Andrzeju, choć mam wątpliwości czy to jego prawdziwe imię. Nie chciał powiedzieć po co te środki ostrożności.

- Lubię być przygotowany do rozmowy - powiedział.

Jego przygoda z dolarem zaczęła się w latach 70-tych. To epoka Gierka, gdy na handel walutą zaczęto patrzeć przez palce. W interes wkręcił go znajomy. Zaproponował, aby sprzedał pięćdziesiąt dolarów. Po cenie wyższej, niż oficjalny kurs.

- To były najłatwiej zarobione pieniądze. Natknąłem się na starsze małżeństwo z Niemiec. Zapytałem, czy chcą kupić. Chcieli - opowiada.

Do transakcji doszło w bramie przy alei Wyzwolenia w Szczecinie. Wtedy klatek schodowych nie broniły jeszcze domofony. Ile wtedy zarobił? Nie pamięta dokładnie. Większość musiał oddawać znajomemu, ale interes zaczął się kręcić. Pytam na co wydał pierwsze łatwo zarobione pieniądze.

- A ty na co byś wydał? Oczywiście na imprezę w "Kaskadzie” i najlepszą prostytutkę - odpowiada.

Głowę do interesów miał już w szkole. Z kolegą jeździli nad morze i od znajomych rybaków kupowali świeże ryby. Wieźli je stopem do Szczecina. Sąsiadka jego matki miała sklep rybny. Ryby od Andrzeja sprzedawała spod laty najlepszym klientom. Dola szła do kieszeni przyszłego cinkciarza. Potem zaczął handlować ciuchami, które znajomi szmuglowali z zagranicy.

Zaczął handlować walutą, bo znajomy zauważył, że umie rozmawiać z ludźmi i nie boi się milicji. Gdy jako 20-latek po raz pierwszy został zatrzymany, opluł milicjanta. Widziało to kilka osób, w tym przyszły pracodawca Andrzeja. Wyszedł po 48 godzinach. I zaczął handlować dolarami.

- Najlepiej było latem i zimą. Sporo nadzianych turystów. Mieli kasy jak lodu. ale konkurencja była duża - opowiada.

Od spraw siłowych był jego szef. Andrzej wieczorami zaczął wkuwać zagraniczne słówka. Po niemiecku, angielsku, czesku, a nawet węgiersku. Twierdzi, że dzięki temu miał dobrą opinię wśród klientów.

- Jak widzieli, że mówisz płynnie ich językiem, to chcieli robić z tobą biznes - zapewnia.

Nie chce powiedzieć ile zarobił jako cinkciarz i jaka była jego największa transakcja.

- Jak napiszesz, że jednorazowo sprzedałem kilkadziesiąt tysięcy dolarów, to prawie napiszesz prawdę - wypala.

Denerwuje się, gdy pytam o oszustwa. Wiadomo, że wielu cinkciarzy próbowało zarobić dwa razy wręczając klientom fałszywe dolary.

- Pan redaktor filmów się naoglądał - rzuca.

Przyznaje, że kilka razy był pobity przez konkurencję. Raz do domu przyszedł anonim, że porwą mu dziecko jak nie wyjedzie z miasta lub nie przestanie handlować dolarami. Opowiedział o tym znajomemu, który wciągnął go w interes. Ten załatwił, że konkurencja zostawiła Andrzej w spokoju.

- Jak załatwił - pytam.

- Spokojnie. Nikt, nikogo nie zabił. Takie rzeczy działy się w Gdańsku. My byliśmy bardziej kulturalni, choć równie skuteczni - odpowiada.

Ostatnią transakcję przeprowadził w 1988 r. Dolary kupiło od niego prawie trzydzieści osób. Wycieczka Anglików, która przyjechała do Szczecina. Już wtedy wśród cinkciarzy na Pomorzu chodziły słuchy, że szykują się duże zmiany. Rok później już powstał kantor wymiany walut w Szczecinie. Duża cześć właścicieli kantorów to byli cinkciarze. Podobno mieli cynk o zmianach wcześniej. Wielu współpracowało z milicją. Bardziej lub mnie oficjalnie. Gdy pytam o to, Andrzej znowu się denerwuje.

- Może tacy byli, ja nie. Kilka razy siedziałem na dołku. Miałem wyrok, bo znaleźli u mnie kilkadziesiąt tysięcy dolarów i marek. Czy ktoś taki jest konfidentem? - pyta.
Ale cinkciarzem był kilkanaście lat. Wiadomo, że u cinkciarzy zaopatrywali się nawet peerelowscy dygnitarze.

- Oj, gdybyście wiedzieli z kim handlowaliśmy. Ale takich tajemnic nikt nie ujawnia - mówi Andrzej.

Nie założył kantoru. Ma firmę. Nie chce zdradzić czym się zajmuje.

- To były piękne czasy. Za dolary mogłeś mieć wtedy wszystko. Każdą kobietę, telewizor, samochód. Dziś dolar nic nie znaczy. Jest tylko walutą. Wtedy był bogiem - kończy."

12.16.2010

Jaką walute zabrać jadąc na Węgry?

Przed wyjazdem na Węgry wiele osób zastanawia się, w jaki sposób najkorzystniej wejść w posiadanie forintów, gdzie najlepiej jest wymieniać pieniądze i w jaki sposób dokonywać płatności, aby jak najmniej stracić na zmianie waluty. Jest wiele sposobów. Część turystów przed wyjazdem wymienia złotówki na euro lub dolary i dopiero na miejscu kupuje za nie forinty. Można zaopatrzyć się w węgierską walute  już w  Polsce ale mozna skorzystać też z węgierskich punktów wymiany. Jeśli jesteśmy posiadaczami karty, możemy dokonać wypłaty w bankomacie. Postanowiliśmy sprawdzić jaki sposób jest najbardziej opłacalny.
Najłatwiejszym sposobem zaopatrzenia się w forinty jest zakup bezpośredni. Dokonując takiej operacji w dniu dzisiejszym (16.12.2010r.), za 1000PLN w kantor w krakowie wypłaci nam 67567HUF. Jeżeli tą samą kwotę chcemy zamienic w jednym z kantorów w Budapeszcie możemy uzyskać aż 68500HUF. 
Przetestujmy teraz bardziej skomplikowany sposób. Spróbujemy zabrać z Polski jedną z popularnych walut czyli euro lub dolary i sprzedać je na Węgrzech. I tak odpowiednio: za 1000PLN w Polsce dostaniemy 249 euro, które wymienione w Budapeszcie dadzą nam 68226HUF. Z kolei, za te same 1000PLN kupimy 329 dolarów, które w Budapeszcie warte będą 67445HUF.
Ile będziemy musieli zapłacić jesli zechcemy wyjąc gotówke z bankomatu? Nie wnikając w prowizje jaką bank doliczy nam do rachunku wyniki i tak nie są zadowalające. Korzystając z tabel kursów walut przeliczyliśmy, że za 1000PLN bank WBK wypłaci nam 65789HUF, ING 67159HUF a w RaiffeisenBank otrzymamy 67168HUF. 
W taki oto sposób, czego sami nie spodziewaliśmy się, najbardziej opłacalną metodą zakupu forintów okazała  się opcja wymiany złotówek na Węgrzech. Czy jednak różnice są aż tak duże? Pomiędzy najniższym kursem bankowym a najwyższym kantorowym z Budapesztu, biorąc pod uwagę naszą kwotę 1000PLN maksymalnie możemy zyskać ok 38zł (nie wliczając prowizji przy wypłacie gotówki z bankomatu). Odpowiedź na pytanie czy jest sie o co starać pozostawiamy naszym drogim czytelnikom.

Zainteresowani mogą śledzić kursy walut w węgierskich kantorach :
www.asmi.hu
www.northline.hu
www.goldchange.hu

Zachęcam do komentowania i "polubienia" bloga na Facebooku!